Aktualności » Konfederacja Lewiatan
Budżet UE. Polska mogła uzyskać więcej

• Przywódcy 27 państw członkowskich zatwierdzili wieloletni budżet na lata 2021–2027 i Fundusz Odbudowy, które mają w sumie wynieść 1,824 bln euro. Oznacza to nieznaczną obniżkę wieloletniego budżetu UE (Wieloletnie Ramy Finansowe, WRF) zaproponowanego w lutym br. (a w zasadzie już w maju 2018 r.) przez Komisję Europejską z 1,1 bln euro do 1,074 bln euro i potwierdzenie propozycji z maja br. na rzecz funduszu odbudowy (a dokładnie New Generation EU, NGEU) w kwocie 750 mld euro. • W tym drugim przypadku dokonano jednak istotnego przesunięcia środków z pozycji granty na rzecz pożyczek (z proporcji odpowiednio 500–250 na 390–360 mld euro). Komentarz Andrzeja Rudki, doradcy zarządu Konfederacji LewiatanPrzede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że środki uzyskiwane z Unii w zdecydowanej większości (ca 90–95%) są skutkiem naszej przynależności do niej i uczestnictwa w jej programach, a nie bezpośrednim efektem jakichkolwiek jednorazowych (nawet trwających jakiś czas) negocjacji! Zarówno w przypadku WRF (teraz na lata 2021–27), jak i w ramach specjalnego po–epidemiczno–kryzysowego NGEU, ilość pieniędzy przypadająca na poszczególne kraje wynika przede wszystkim z przyjętych wspólnych dla wszystkich członków Unii kryteriów, a tylko te końcowe kilka procent podlega rzeczywiście negocjacji. No i trzeba podkreślić, że istotny wpływ na obecnie wyjątkowo wysoką całkowitą wielkość rozdysponowanych środków ma wpływ właśnie kryzys po–pandemiczny i spowodowana nim dodatkowa pula środków; inaczej budżet dla Polski na lata 2021–27 byłby z pewnością mniejszy niż w latach 2014–2020 (ca 93 mld wobec obecnych 105 mld euro). Trzeba też zwrócić uwagę na to, że w roku 2019 składka Polski do UE wyniosła ponad 5 mld euro i w dłuższym okresie będzie rosnąć wraz ze wzrostem poziomu gospodarczego kraju. Zatem w latach 2021–27 może sięgnąć w sumie blisko 40 mld euro (albo i więcej). Wyliczając więc przewidzianą na ten okres sumę uzysku netto dla Polski, kwotę tę należałoby odjąć od uzyskanych już niby na szczycie szacowanych ca 124 mld euro (pomijam pożyczki), a wtedy robi się w sumie raptem ‘tylko nieco ponad 80 mld euro.Pozostawienie praktycznie bez mian wysokości środków zaproponowanych w lutym 2020 r. na perspektywą finansową 2021–2027 (1074 mld euro) oznacza – zgodnie z wcześniejszymi szacunkami – zmniejszenie środków dla Polski w porównaniu z bieżącą perspektywą finansową o ponad 20% w zakresie funduszu spójności oraz o około 5% w zakresie rolnictwa. Oznacza to z jednej strony mniej pieniędzy dostępnych na politykę regionalną, a z drugiej czyni zrównanie płatności dla rolników polskich z poziomem płatności dla rolników ze „starych państw Unii niemożliwym w dającej się przewidzieć przyszłości (pomimo rozpisanego na kolejne etapy projektu stopniowego zmniejszania obecnych różnic o połowę do roku 2027). Można zatem patrzeć na wyniki szczytu poprzez pryzmat tego czy „butelka jest pół–pełna czy też pół–pusta, ale nie ulega wątpliwości, że w sumie – razem z obydwóch funduszy – uzyskaliśmy (o ile jeszcze to zatwierdzi Parlament Europejski!) więcej pieniędzy niż w okresie 2014–2020. Niemniej, poza zmniejszeniem naszych uzysków w ramach WRF (w stosunku do lat 2014–2020), również z NGEU Polska uzyskała w sumie co najmniej kilka, a zapewne i kilkanaście miliardów euro mniej w postaci grantów niż zostało to zaproponowane początkowo przez Komisję Europejską w maju br.Na końcowe bezpośrednie wyniki szczytu należy więc patrzeć raczej nie ile Polska zyskała, ale ile – w porównaniu z oryginalną wersją propozycji – straciła w trakcie negocjacji na szczycie, bo nie udało nam się wstępnie proponowanej sumy środków obronić. Stało się tak zarówno ze względu na silny opór grupy państw–płatników netto do budżetu UE, jak również z powodu niewystarczająco mocnej pozycji negocjacyjnej Polski, dodatkowo osłabionej brakiem jej zobowiązań odnośnie realizacji celów klimatycznych do roku 2050, jak również – zdaniem wielu członków UE i samej Komisji (tudzież Parlamentu) – niedostatecznym poziomem praworządności w naszym kraju. Powiązanie przyszłych wypłat środków z przestrzeganiem zasad praworządności uzyskało w dokumencie końcowym szczytu jednoznaczną polityczną aprobatę, nawet jeśli konkretne rozwiązania w tej kwestii mają być dopiero zaproponowane przez Komisję Europejską i dyskutowane na Radzie UE w najbliższych miesiącach.Nasze bezpośrednie straty poniesione w ostatniej fazie negocjacji dotyczą w szczególności istotnego ograniczenia przewidzianych wcześniej dla nas istotnych środków z funduszu na rzecz sprawiedliwej transformacji energetycznej (głównie dla Śląska), to jest zmniejszenie dostępnej kwoty z 8 do prawdopodobnie 3 mld euro, a ponadto uwarunkowanie uruchomienia 50% tych środków dopiero po akceptacji wspomnianych celów klimatycznych 2050. Niekorzystna jest również rezygnacja UE z proponowanego wcześniej przez Komisję – istotnego dla sektora przedsiębiorstw – Instrumentu Wsparcia Wypłacalności dla firm wartego 26 mld euro (dla całej EU). Nie można też zaliczyć do naszych bezpośrednich zysków ‘zamiany przynajmniej 10 (a prawdopodobnie nawet kilkunastu) mld euro w postaci grantów dla Polski na potencjalnie dostępne w ramach NGEU niskooprocentowane pożyczki, które trzeba będzie kiedyś oczywiście spłacić.Do tych wspomnianych strat należy też dodać m.in. lekki wzrost naszej składki członkowskiej w kolejnych latach perspektywy finansowej 2021–27 tylko z tytułu potrzeby pokrycia rosnących rabatów na rzecz krajów–płatników netto do budżetu EU – zostały one pod ich naciskiem zwiększone w sumie o 7,6 mld euro, choć pierwotnie miały ulec zmniejszeniu czy wręcz nawet całkowitej likwidacji!Co więcej, nie tylko pieniądze z ewentualnych pożyczek z funduszu NGEU trzeba będzie zwrócić w przyszłości, ale prawdopodobnie również te z otrzymanych grantów (poczynając od 2027 roku i w perspektywie 30 lat, ale jednak). Zapewne nie nastąpi to w formie bezpośredniej poprzez odpowiednie zwiększenie składek członkowskich poszczególnych krajów UE w przyszłości, ale pośrednio poprzez zwiększenie dochodów własnych UE w postaci opodatkowania niektórych transakcji (opłat od plastiku, cyfrowych, finansowych, handlu emisjami CO2 itp.) A przecież będzie to także jakiś wkład do budżetu Unii ze strony poszczególnych państw członkowskich, chociażby w postaci rezygnacji z wpływu tych środków bezpośrednio do budżetów krajowych.Podsumowując więc wyniki szczytu, radość niemalże wszystkich krajów członkowskich (przynajmniej okazywana na zewnątrz) z jego w sumie pozytywnego zakończenia jest zrozumiała – bo się jednak udało porozumieć i jest to istotny impuls dla dalszego rozwoju UE, tak ważny zwłaszcza w okresie pobrexitowym. Ale należy mieć też na uwadze to, że to nie jest jeszcze ostateczne rozwiązanie finansowe. Parlament Europejski ma ważny głos przy akceptacji ram finansowych Wspólnoty i z pewnością zechce odcisnąć swoje piętno na ostatecznym kształcie tego porozumienia. A z tego co ostatnio obserwujemy, nie jest to organ nazbyt entuzjastycznie nastawiony do hojnego (zdaniem wielu, nadmiernie) dotowania rozwoju gospodarczego niektórych krajów członkowskich UE, w tym i Polski, które – jego zdaniem – nie przestrzegają w pełni podstawowych wartości Wspólnoty.Konfederacja Lewiatan  

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Data publikacji: 23.07.2020
...powrót
kalendarz wydarzeń

współpracują z nami
newsletter
zostań jednym z nas...



 



 

Copyright © 2013 Dolnośląscy Pracodawcy - Szkolenia dla Przedsiębiorców, pozyskiwanie środków unijnych.
Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
Darmowe domeny i hosting | Strony internetowe Świdnica